kasownik

2010
maj
2009
kwiecień
2008
luty
2007
listopad
październik
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2004
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


























Z ciekawości...

Odpublikowałem notki pierwszej właścicielki pojazdu na jej prośbę. Poza tym bez zmian. Z ciekawości: zagląda tu ktoś? Wpisujcie miasta :p

autobus 2010-05-08 20:19:01
skomentuj (7)
taxi

Dziś wiózł mnie ten sam.

autobus 2009-04-09 00:46:26
skomentuj (1)
taxi
You talkin' to me?  

Jeden z tych starszych gości z wąsami, odpornych na nowinki techniczne, ograniczających wyposażenie swojego miejskiego cruisera (w tym przypadku coś niezgrabnego, bliżej nieokreślonej marki, za to z pewnością z klasy economic) do taksometru, terminala, cb i starego modelu radia. Beż żadnych mrugających dyskotekowymi światełkami equalizerów odtwarzaczy cd, subwooferów i kolorowych ozdób, jak ci dresiarze z przewozu osób.

Zresztą bądźmy szczerzy - na drugim biegunie taksówkarskiej hierarchii lokuje się kasta jeżdżących dla największych korporacji. Ci, którzy obsługują firmy z biurowców na Służewcu, wożą na vouchery lub na karty stałego klienta. Bez gotówki. "Tylko do celów służbowych" - zawsze powtarza sekretarka dysponująca tymi świstkami. Dawno jej nie ma, gdy gazeta leci do druku i ostatnia ekipa opuszcza biuro. Na maila do szefostwa, czy nie mogliby kilku zostawać szybka odpowiedź: "Powrót z pracy do domu nie jest przejazdem służbowym". No jaha, jest jebaną wycieczką krajoznawczą po resztkach przemysłowej dzielnicy zamienionej na coś, co szumnie nazywa się biznes parkiem. Ciemno jak w dupie, błoto po kolana, a na pętli tramwajowej - pustej oczywiście, bo rozkład wciąż ustawiony tu jest pod roboli z zakładów, które umarły 20 lat temu - dresiarze, którzy dobrze wiedzą, że można tu wyjąć ajfona albo laptopa.

Form: sekretariat_wazniaka@wielkiafirma.pl
To: everyone@zeby_wam_sie_nie_zdawalo.com
CC: zarząd@berlin

"Nie, nawet po godz. 22".

Na tym końcu hierarchii, gdzie w taksówce na 15-calowej plazemce pod sufitem a-klasy oglądasz charytatywną reklamę z Pudzianem, który pomaga, też jeżdżą czasem straszne bambry. Tyle że oprócz podstawowego sprzętu mają GPS, smartfona, komórkę, telewizor z filmami HD i laptopa z włączonym czatem, mailem i stroną porno i aparat, który robi ping z częstotliwością sonaru (wrażenie pogłębia pulsująca niebieska dioda na terminalu).

Ten dzisiejszy był z zupełnych obrzeży taksówkarskiej subkultury. Nocny żeglarz życia. Przez 2/3 trasy w ogóle się nie odezwał, nie pytał którędy, jak ci z GPS-ami. Nie miał muzyki, więc nie musiałem podkręcać swojej - czasem zagłuszyć jakieś radio napierdalające o 3 nad ranem rave, o czwartek lakukaraczę, a o piątej skrót wczorajszych wiadomości o trupach, seksie i polityce po prostu nie sposób.

Junior Stress, "Miasta wdzięk", potem szybki przeskok na składankowy "Sound system". Zastanawiam się, czy Junior już przerósł mistrza Pablopavo, czy jeszcze jednak musi poćwiczyć. Blisko mu, w niektórych fragmentach jest świetny. Ale potem wchodzi Pablo ze swoją zwrotką i pokazuje, kto tu "jest historią".

Byłem daleko w każdym razie. Nagle taksówka ostro hamuje. Ostatnie światła przed wjazdem na osiedle. Przez Juniora przebija się taksówkarz. - Ma pan drobne? Bo ja przed chwilą z domu wyszedłem, z pięcu dych nie wydam.
- Co? - wyłączam muzykę.
- Drobne pan ma? Nie wydam.
- Damy radę, coś mam, 30 na pewno - mówię i znów włączamy muzykę.
- Bo wie pan, pierwszy klient, a ja wie pan przepiłem wczoraj wszystkie pieniądze - zaczyna nawijać z jakąś trudną do ogarnięcia prędkością.
- Gratuluję - myślę sobie. - A już pan doszedł do siebie? - mówię pod nosem. - Zdarza się - dodaję głośniej.
- No bo widzi pan, chciałem nawet pożyczyć od tej Mariolki, co ją czasem wożę, znamy się tyle lat, a ta nie chciała. Wie pan podwożę ją czasem ze stacji, jak wracam rano, bo ona do sklepu jeździ no i tam czasem kawałek...
- ... przez lasek, wie pan, tam są takie krzaczki - wkręcam sobie w głowie fabułę.
- ... no i tyle lat z nią jeżdżę...
- ... nie wątpię! ...
- ... a ona nie chciała. Ale mi taka Beata pożyczyła, no tak, dała mi, to wyjechałem i mówię pierwszy klient akurat blisko to sobie nadrobię...

Mijamy ostatni zakręt.

- ... to tutaj wjechać pod 33? Tak, od frontu czy od piwnicy?
- WTF?! Dlaczego kurwa miałbym chcieć wchodzić do domu od piwnicy zboku?! - myślę. - Od frontu! - mówię.
- ... no i ona dała mi te pieniądze, tu blisko więc jadę, ale tam koledzy stali, to by można było jeszcze rozmienić u nich, bo tak to nie ma jak, no gdzie o tej porze, wie pan ja raz na lotnisko podjechałem, to 20 minut czekałem, bo klientka miała tylko grube i żaden nie chciał rozmienić...
- Wtedy poczułeś, że nie należysz do tamtych, tych z koncesją na obsługę lotniska? - drwię sobie w duchu.
- ... a ja wyszedłem późno, no bo te mecze - on dalej swoje.
- Nooooo, mecz był doooobry - wychodzę na chwilę z roli.
- ... no i ja je sobie nagrywam, więc obejrzę...
- Dobre były, a jutro jeszcze lepsze - zagajam.
- Jutro to nie wiem, ja dziś Polonię słuchałem...

Polonię?! Manchester grał jeden z najlepszych meczów, jakie widziałem w życiu, co mnie Polonia?

- Awansowali. Zremisowali 2:2, ale pierwszy mecz wygrali 1:0. Awansowali, Cracovia odpadła - relacjonuję, bo akurat słyszałem wynik wychodząc z biura wiele godzin temu.
- No tak, tak, ja to nie oglądałem jeszcze - mówi kierowca.
- Ups. Reszty nie trzeba, dobranoc.
autobus 2009-04-08 14:08:13
skomentuj (0)
18 lub 14
Sami porządni na tym Służewcu

Kolega relacjonuje swoją dzisiejszą podróż do biura. Tramwaj w stronę Służewca mija Galerię Mokotów. Uaktywniają się kontrolerzy i w opustoszałym lekko wagonie kontrolują koljenych pasażerów. Pik... Dziękuję... Pik... Dziękuję... Pik... Kończą nie znajdując żadnego gapowicza. Opuszczając wagon komentują między sobą wyniki kontroli:
- Kurwa, sami porządni ludzie jeżdżą do tycb biurowców, znowu nikogo nie złapaliśmy.

autobus 2008-02-27 11:31:20
skomentuj (3)
17
Kosmita

Jesień. Świeci słońce, w tramwaju nie ma tłoku, jest miło.

Wsiadł przy Postępu. Metr siedemdziesiąt, szare buty - adidasy w stylu lat 80., granatowe dżinsy, turecki sweter, a pod nim koszula w kratę. Około czterdziestki, ale równie dobrze mógł mieć ponad 50 lat. "Taki zupełnie podobny do nikogo". Kurtka w kolorze nieokreślonym, po prostu ciemna, w ręku foliowa siatka z trzema Warkami. W butelkach. Jak wsiadał to brzęczały.
Zawsze jak patrze na twarze takich ludzi to widać na nich zmęczenie, a w oczach smutek. Ten jednak nie był typowy.

On pikał!

W dłoni ściskał różowe, pomalowane w kwiatki jajko z małym ciekłokrystalicznym wyświetlaczem. Kciukiem sprawnie skakał po trzech przyciskach wywołując z jajka kolejne piski. Tak to było Tamagotchi. Facet był całkowicie pochłonięty hodowaniem elektronicznego bytu. Nie zwracał na nikogo uwagi. Przy Taśmowej wstał i nieodrywając wzroku od malutkiego ekraniku wysiadł. Przeszedł przez Marynarską wpatrzony w swojego Tamagotchi. Z pochyloną głową skierował się w kierunku rozpadających się magazynów...

gościnnie RG

autobus 2007-11-23 12:03:52
skomentuj (1)
10

Święto zmarłych

Kac, potworny jak rzadko który. W drodze do pracy boli podwójnie, ale co zrobić - jechać trzeba. Sam się zgłosiłem na świąteczny dyżur przecież, więc tłukę się z przesiadkami przez całe miasto i dogorywam.

W uszach muzyka, z cicha, bardziej dla podtrzymania funkcji życiowych, niż dla jakiejkolwiek przyjemności. Po drodze, pod drzewem, kontrolny paw.

Autobus. Metro. Tramwaj. Na Mokotowie do tramwaju wsiada typ rodem z poprzedniej notki. Siada z przodu, daleko, ale tym razem chyba nawet nie poczułbym, gdyby usiadł bliżej, bo sam zionę nie gorzej.

- Następny przystanek, Rzymowskiego - odzywa się automat.
- A ciszej kurwa nie można, do chuja jebanego - odpowiada mu typ.

Wyjątkowo muszę się zgodzić - świdrujący głos automatu przebija się przez muzykę i zabija mnie co przystanek od Pola Mokotowskiego. Wcześniej w metrze Jasieński też żyć nie dawał, ale on ma przynajmniej miły głos, a w tramwajach mówi jakiś cyborg z matriksa.

- Nie słyszę, co mówisz, w tramwaju jestem - z tyłu jakaś laska rozmawia przez komórkę. - No nie słyszę! - wrzeszczy.

- Następna - myślę sobie.
- Ciszej tam z tyłu, kurwa w dupę jebana - typ znów doskonale wyraża moje myśli.
- Zaraz pana wyproszę - kończy dialogi motornicza, która wychyliła się z kabiny.
- Przystanek Rzymowskiego - puentuje automat.

Typ i laska wysiadają. Motornicza i ja jedziemy dalej. Łeb pęka.

{r}

autobus 2007-11-03 01:05:45
skomentuj (0)
17
Pijaki

Wsiedli przy Świętego Antoniego Boboli. Stoją blisko. Zioną wódą. Niższy, w czapce z daszkiem, nieogolony zaczyna snuć swoją opowieść.
– W sklepie kupiliśmy małpiszona. Idąc Asfaltową dziudźgaliśmy po trochu...

Wtedy przerwał mu kompan - turecki sweter, czarna skóra - który zauważył na ulicy damę w krótkiej spódnicy z dużym biustem i od razu poinformował wszystkich wokół zionąc mi alkoholem w twarz:
– Taką to bym rżnął. Nie zlazłbym z niej.
– Noo - rozmarzył się ten od małpiszona.

Potem wznowił swoją opowieść o przygodach na Asfaltowej. Było coś o kobiecie, która dała mu i jego kompanom kolejnego małpiszona, a sama nalała sobie troszkę w kubek i szybko przeszła na drugą stronę ulicy, żeby nie kusiły ją małpiszony. I wreszcie doszli do Heńka, chłopa tej od kubka.
- Widziałeś go? - zapytał ten w czapce z daszkiem. - Siedzi, czy w szpitalu jest?
- Heniek w domu się schował. Wóda go zniszczyła. Jak go ostatnio widziałem to cały chodził. Wóda nikomu nie przepuści. Wszystkich załatwi, kurwa jedna. Znałem niejednego - aktora, oficera Wojska Polskiego - wóda zniszczyła. Ale Ja! Ja piję, bo lubię!
- Ty! Ja też!
- No, jakbym chciał to bym mógł przestać od razu.
- No ja też tak mam.
- Ale nie przestane, bo lubię.
- Ja też tak mam.

Wysiedli przy Woronicza.

gościnnie RG

autobus 2007-10-12 12:32:36
skomentuj (3)
kierowca

dopoczytania
Autobusy mają uszy
Zapiski na biletach Michała Olszewskiego

kierowca:
{r}

autobusy i tramwaje
[historycznie rzecz ujmując]
[miłośnicy]
[to nie jest nasz sponsor ale możemy się dogadać]
{smscontact}