autobus blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

9, 22

5 komentarzy

Porozumienie ponad podziałami / Golenie owiec

Filmowa scena na przystanku Centrum. Wychodząc z przejścia podziemnego orientuję się, że idę z obstawą trzech bambrów. Jeden w czarnej skórze, drugi w takimż ortalionie a trzeci w szarej puchówce. Ten ostatni zapala papierosa. Wielcy. – Kanary albo doliniarze – myślę. I szybko orientuje się, że jednak kanary, bo nie ścieśniają się koło jednych drzwi, tylko każdy wsiada do innej części wagonu „dziewiątki”, która właśnie podjeżdża na przystanek. Ten w szarej puchówce idzie do przodu. Z pierwszych drzwi wysiada dwóch chłopaków, jeden z nich w spranej czarnej bluzie ze szpiczastym kapturem, jasnych dżinsach i glanach, słowem punk. Prawie wpada na kanara. Mówi do niego – nie słyszałem, ale się domyślam – żeby mu obstawił szluga i ten odruchowo oddaje papierosa, którym zaciągnął się góra dwa razy a punk bez chwili zatrzymania przejmuje papierosa i odchodzi w swoją stronę.

Filmowa scena, świetny montaż, do pełni szczęścia zabrakło tylko dobrej muzyki.
Faceci wsiadają do wagonu i blokują kasowniki. Miałem rację.

Dwie minuty później na przystanku pojawia się tramwaj 22. W drzwiach mijam się z Owcą. To jedna z warszawskich wariatek, widziałem ją kilka razy. Siwe włosy upięte w coś, co przypomina pamiętne precle na głowie księżniczki Lei, upiększone żółtym sztucznym kwiatem, biała kurtka za kolana, spod niej wystające getry z grubej, białej wełny, jakieś błękitne wełniane akcenta tu i ówdzie. Efekt psują tylko widoczne ślady kontuzji – zabandażowana ręka na cienkim temblaku. Wysiada, ja wsiadam, po drugiej stronie skrzyżowania stoją kilkumetrowe postaci Wallace’a i Gromita – wprawdzie reklamują inny film, ale i tak dobrze, że jej nie ogolili.

{roody}

207 [Gdańsk]

1 komentarz

Tytan pracy

7 rano, autobus z Pruszcza do Gdańska. Jak to o tej porze wszyscy zaspani, chłopak w kapturze na głowie i reklamówką pod pachą popija Dębowe Mocne, kilka osób izoluje się muzyką z walkmenów, albo raczej odtwarzaczy mp3. Zaspany opieram się o rękę, którą trzymam się górnego uchwytu, gdy dochodzi do mnie konwersacja dwóch panów. Jak przystało na panów z wąsem rozmawiają o pracy w stoczni. Wiadomo, nie ma lekko. Zwłaszcza gdy jeden z nich dojeżdżał do pracy do Szczecina. Jechał na dwa, trzy miesiące, żeby pracować bez przerwy 7 dni w tygodniu. Po pewnym czasie, aby rozróżniać dni tygodnia postanowił w niedziele chodzić do pracy w butach, a w pozostałe dni tygodnia w klapkach. To ostatnie stwierdzenie podziałało na mnie lepiej niż 2 budziki i poranna kawa.

gościnnie:
[prezes]

519

Brak komentarzy

Jak w Star Treku

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem – autobus się zawiesił. Na Politechnice zmieniali się kierowcy. Jeden wysiadł, zdał drugiemu relację z tego, co nie działa (trochę tego było) i już chciał się zbierać. Zastępca próbował zamknąć drzwi i w tym momencie wszystko padło (wyglądało to trochę jak w filmie SF – all system are down, Captain! – zgasły kontrolki, silnik, radio, po prostu wszystko – straciliśmy łączność, napęd i uzbrojenie, Sir!). Ale kierowcy zachowali spokój. – Zawiesił się – stwierdzili zgodnie. Wyciągnęli kluczyk, po chwili spróbowali znów odpalić i faktycznie zadziałało. Autobus wydał z siebie kilka piknięć i chrzęstów, silnik zaskoczył i miarowo zapracował a kontrolki przyjaźnie zamrugały. Słowem klasyczny twardy restart. Tylko nie dostrzegłem, czy ekran pokładowego komputera zrobił się niebieski…
- Warp 9, kierunek Wilanów.
[muzyczka]
[koniec odcinka]

{r}

metro

Brak komentarzy

Biegiem na wybory

O 5:09 pierwszy pocią w stronę Żoliborza. Że większość pasażerów ma tępy wyraz twarzy, to mnie nie dziwi, sam pewnie mam nie lepszy, choć pierwsza kawa już wlana. Ale dlaczego większość – oprócz mnie i policjantów – jedzie w dresach? Na dżoging może, ha? Albo na wybory…

{r}


  • RSS