autobus blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2006

Żyjemy tu, w Warszawie życiem tramwajowym. Znaczy to, że w naszej warszawskiej epoce tramwaj wzniósł się do roli symbolu.(…) Przepełniony irracjonalnie tramwaj warszawski stanowi doskonały odczynnik. W chwili gdy najbliższy bliźni demoluje na śledzionę, unicestwia czar dopiero co kupionego płaszcza, niweczy z trudem przyszyte guziki, gasi brutalnie przepiękny połysk żarliwie wyczyszczonych butów(…)wtedy dopiero spostrzegamy z przerażeniem, jacy potrafimy być pierwotni, dzicy, egoistyczni, kłótliwi, nietolerancyjni, zaślepieni, krótkowzroczni. Z drugiej strony – ileż wspaniałych wartosci dostrzegamy naraz w życiu, gdy uda nam się wepchnąć jako ostatni do rozchodzącego się w szwach autobusu, gdy przygodny sąsiad, wisząc na stopniu, odstąpi nam trzy centymetry kwadratowe miejsca, akurat tyle, by pozstawić na nich szpic buta, gdy złapapany rozpaczliwie za krawat ten, który już do połowy tkwi w środku, uśmiechnie się bez pretensji i przynie nas mocnym ramieniem, gdy wreście starsza pani, której, prąc ku wyjściu, strąciliśmy kapelusz, porwali w strzępy gazety i wgnietli całą zawartość siatki z masłem, jajami i marmoladą w biust, uśmiechnie się z tramwajową melancholią i powie smutne, lecz przebaczające:
- Nie szkodzi… – Wtedy widzimy, jak dalece potrafimy być solidarni, wyrozumiali, ludzcy i coś ciepłego rozpływa się nam jak słodka, rozgrzana czekolada koło serca.

Leopold Tyrmand
Zły

Mistrz!
{r}

Spragnionym klasycznych notek ta się pewnie znów nie spodoba, ale cóż, taka jest rzeczywistość stołecznej komunikacji; rzadko spełnia oczekiwania.

Zimny poranek na jednej z pętli autobusowych. W długim, przegubowym ikarusie krząta się kierowca. Coś poprawia, sprawdza, w pewnym momencie znika za przegubem, a przez okno widać, że się tam oparł przodem o półokrągłą barierkę.
- Będzie lał – myślę. I po chwili: – O kurwa, on naprawdę będzie lał…
Z dołu przegubu zaczyna kapać. Odwracam się zażenowany. Numer boczny…

{r}


  • RSS