Porządkując księgę gości z reklam chińskich linii lotniczych odkryłem notkę korespondenta z 3miasta.
{r}

Duma i honor Gdańsk, przystanek przy Dworcu Głównym

Zmęczony tygodniem opieram się o ścianę przystanku, w plecy przyjemnie grzeje kwietniowe słońce. Pachnie piątkową sielanką. Niebo prawie bezchmurne, ludzie jakby wolniej się spieszyli na autobusy. Jedynie dwóch panów siedzi na przystankowej ławeczce i nigdzie się nie spieszy. Ani do pracy, ani do domu, gdyż obu najprawdopodobniej nie posiadają. Dobiega mnie ich żywiołowo – bełkotliwy dialog:

- No idź, weź to! – mówi ten siedzący bliżej mnie.
- Nie pójdę – bełkocze drugi.
- Idź, bo ci jebnę, zobacz jaki długi.

Wtedy się zorientowałem, że dysputa dotyczy kipa z chodnika. Ten drugi dalej oponuje, aż pierwszy nie wytrzymuje i pełnym oburzenia głosem rzecze:

- Co z ciebie za menel?! – i sam udaję się po zdobycz.

[prezes]