autobus blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

10

Brak komentarzy

Tramwajem jadę do pracy

Rano „rutynowa” wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego. – Sprawdzam, czy wszystko w porządku – tłumaczę pracownikom, którzy chyba czasem zastanawiają się, czy ja też tam pracuję. Wydeptuję ścieżkę do kolejnego newsa. Przełom lipca i sierpnia to przy Grzybowskiej czas domykania kolejnych projektów, więc zawsze coś stamtąd wyciągam.

Po rozmowie wychodzą na przystanek tramwajowy. Łapię 10-tkę i dla pozostania w klimacie włączam płytę Lao Che. Jest 10. Robi się gorąco. – Z pierwszo-sierpniowym potem na skroni… – śpiewa Spięty.

Na Polu Mokotowskim do tramwaju wsiada starszy, śniady facet z akordeonem. – Szwaba prać by trza po mordzie a poparzone witki dwie – to Spięty. Facet z akordeonem podejmuje dialog: – Siekiera, motyka, piłka szklanka… Wyłączam Lao Che. Słucham go przez jeden przystanek i szukam drobnych.

Wysiada. Mijam mokotowskie kamienice. Na jednej z nich:

oj.jpg

Warszawa. Przełom lipca i sierpnia. Wszystko się kojarzy. Nic nie poradzę. Zresztą nie chcę nawet.
Oj!

{komerka} Więcej o Lao Che dziś w „Dzienniku”

{r}

17

1 komentarz

Komerka

Przewaga bloga nad gazetą polega między innymi na tym, że mogę na nim władować tekst nawet_nie_krypto reklamowy bez konsekwencji. Więc ładuję.

Wiadomo, jak jest. Upał. Pot. Smród. Wczesnym popołudniem wracam z miasta do biura. W 17-tce ciepło, w uszach reggae, nastrój w górnych stanach wyższych, ale jednak do pracy jadę, nie na wakacje. W wagonie tylko kilka osób, bo to już prawie koniec trasy. Nagle podbiega do mnie dziewczyna i daje mi jogurt. Uśmiechnięta, wesoła leci przez wagon i rozdaje te jogurty wszystkim. Starcza nawet dla motorniczego i kolegi, co jedzie z nim w kabinie. Nawet po dwa rozdane z uśmiechem jogurty starcza dla każdego; dla mnie o smaku suszonych śliwek (pyszny) i moreli (jeszcze nie piłem).

Mniejsza o te jogurty – bardziej chodzi o dziecięcą radochę, jaką miała na twarzy wypisaną ta dziewczyna. W stu procentach przekonującą do produktu. I jak wszyscy w tramwaju wysiadłem z niego z uśmiechem na gębie, który się po prostu nie mógł nie udzielić.

Tak powinna wyglądać każda promocja.

{r}


  • RSS