Pijaki

Wsiedli przy Świętego Antoniego Boboli. Stoją blisko. Zioną wódą. Niższy, w czapce z daszkiem, nieogolony zaczyna snuć swoją opowieść.
– W sklepie kupiliśmy małpiszona. Idąc Asfaltową dziudźgaliśmy po trochu…

Wtedy przerwał mu kompan – turecki sweter, czarna skóra – który zauważył na ulicy damę w krótkiej spódnicy z dużym biustem i od razu poinformował wszystkich wokół zionąc mi alkoholem w twarz:
– Taką to bym rżnął. Nie zlazłbym z niej.
– Noo – rozmarzył się ten od małpiszona.

Potem wznowił swoją opowieść o przygodach na Asfaltowej. Było coś o kobiecie, która dała mu i jego kompanom kolejnego małpiszona, a sama nalała sobie troszkę w kubek i szybko przeszła na drugą stronę ulicy, żeby nie kusiły ją małpiszony. I wreszcie doszli do Heńka, chłopa tej od kubka.
- Widziałeś go? – zapytał ten w czapce z daszkiem. – Siedzi, czy w szpitalu jest?
- Heniek w domu się schował. Wóda go zniszczyła. Jak go ostatnio widziałem to cały chodził. Wóda nikomu nie przepuści. Wszystkich załatwi, kurwa jedna. Znałem niejednego – aktora, oficera Wojska Polskiego – wóda zniszczyła. Ale Ja! Ja piję, bo lubię!
- Ty! Ja też!
- No, jakbym chciał to bym mógł przestać od razu.
- No ja też tak mam.
- Ale nie przestane, bo lubię.
- Ja też tak mam.

Wysiedli przy Woronicza.

gościnnie RG